KSW 115 karta walk przyciągała uwagę, bo łączyła walkę o pas, kilka mocnych starć rankingowych i dwa darmowe pojedynki, które mogły naprawdę namieszać w układzie sił. Gdy patrzę na tę galę z perspektywy kibica sportów walki, widzę rozpiskę zbudowaną sensownie: najpierw stawka mistrzowska, potem solidne nazwiska, a na dole karty zawodnicy, którzy mogli dać bardzo niewygodne style rywalizacji. Poniżej rozpisuję pełną kartę, pokazuję, które starcia miały największy ciężar sportowy i wyjaśniam, co z tej gali warto zapamiętać.
Najważniejsze informacje o gali XTB KSW 115 w skrócie
- Gala odbyła się 21 lutego 2026 w hali RCS w Lubinie.
- W programie znalazło się 9 walk, w tym pojedynek o pas kategorii koguciej.
- W walce wieczoru Sebastian Przybysz przegrał z Vitaliiem Yakymenką po niejednogłośnej decyzji.
- W drugim najważniejszym starciu Kacper Koziorzębski pokonał Artura Szczepaniaka na punkty.
- Na karcie były też pojedynki Charzewskiego z Nahaye, Skibińskiego z Kuczmarskim oraz dwa darmowe starcia w prelimsach.
- Na finiszu doszło do zmian w zestawieniach, więc finalna rozpiska różniła się od pierwszych zapowiedzi.
Tak wyglądała pełna rozpiska gali
Na finiszu przed galą pojawiły się jeszcze korekty, ale finalnie XTB KSW 115 zamknęła się na dziewięciu walkach. To ważne, bo przy takich wydarzeniach nie warto patrzeć wyłącznie na nazwiska z pierwszych zapowiedzi. W MMA zmiany po kontuzjach i roszady na ostatniej prostej zdarzają się często, a dobrze złożona karta i tak broni się sportowo.
| Etap | Zestawienie | Kategoria | Dlaczego to było ważne |
|---|---|---|---|
| Walka wieczoru | Sebastian Przybysz vs Vitalii Yakymenko | 61,2 kg | Starcie o pas kategorii koguciej i największa stawka całej gali |
| Karta główna | Artur Szczepaniak vs Kacper Koziorzębski | 77,1 kg | Pojedynek zawodników z czołówki wagi półśredniej |
| Karta główna | Alioune Nahaye vs Łukasz Charzewski | 65,8 kg | Rankingowe starcie piórkowych, w którym zderzyły się różne style |
| Karta główna | Daniel Skibiński vs Dawid Kuczmarski | 77,1 kg | Doświadczenie przeciwko niepokonanemu rywalowi |
| Karta główna | Michał Domin vs Josef Štummer | 65,8 kg | Ważne starcie w piórkowej, z dodatkowymi emocjami po ważeniu |
| Karta główna | Borys Dzikowski vs Kacper Pakeltys | 83,9 kg | Agresywny styl Dzikowskiego kontra niepokonany przeciwnik |
| Karta główna | Mariusz Joniak vs Karol Durszlewicz | 61,2 kg | Walka specjalisty od poddań z młodym, niepokonanym zawodnikiem |
| Prelimsy | Jordan Nandor vs Kacper Sochacki | 93 kg | Zmiana rywala na ostatniej prostej i ciekawy test stylów |
| Prelimsy | Kacper Fornalski vs Kristians Boguzs | 70,3 kg | Starcie dwóch zawodników na początku mocniejszej drogi w zawodowym MMA |
Patrząc na tę kartę, widzę galę, która nie opierała się wyłącznie na jednym mocnym finale. To ważne, bo w KSW dobre wydarzenie zwykle buduje się od góry, ale utrzymuje jakością także środek i dół rozpiski. I właśnie dlatego warto przyjrzeć się nie tylko main eventowi, lecz także temu, co działo się tuż pod nim.
Walka wieczoru niosła realną stawkę
W starciu Sebastian Przybysz vs Vitalii Yakymenko nie chodziło tylko o efektowny finisz gali. Stawką był pas wagi koguciej, a to zmienia wszystko: tempo, presję, dobór ryzyka i sposób zarządzania rundami. Yakymenko wygrał niejednogłośną decyzją sędziów i odebrał Przybyszowi tytuł, co samo w sobie pokazuje, jak wyrównany był to pojedynek.
Najbardziej podobało mi się w tej walce to, że obaj zawodnicy mieli wyraźny plan. Przybysz próbował punktować prostymi i pilnować dystansu, a Yakymenko konsekwentnie szukał skracania pola walki, presji i mocniejszych wejść. Taki układ często daje lepszy obraz mistrzowskiego MMA niż bezładna wymiana ciosów, bo widać, kto naprawdę kontroluje narrację walki. W tym przypadku decyzja sędziów była naturalnym finałem bardzo równego, pięciorundowego starcia.
To właśnie dlatego walka o pas była centralnym punktem całej gali, a nie tylko formalnym dodatkiem do karty. Dobrze pokazuje też, że w KSW techniczne starcie w stójce może mieć większą wartość niż sama liczba nokdaunów. Z takiego poziomu najłatwiej przejść do rozmowy o tym, które zestawienia na środku karty mogły realnie zmienić układ sił w organizacji.
Środek karty był najmocniejszy sportowo
Jeśli miałbym wskazać fragment rozpiski, który najbardziej lubię analizować, wybrałbym właśnie środek karty. Tam zwykle nie ma już aż takiej presji medialnej jak w walce wieczoru, ale jest za to sporo czystego sportu. Na XTB KSW 115 widać to było bardzo wyraźnie.
Szczepaniak kontra Koziorzębski
To był pojedynek, który wyglądał jak test dla obu stron. Artur Szczepaniak wywierał presję, szukał klinczu i próbował mieszać tempo, natomiast Kacper Koziorzębski lepiej poruszał się na nogach i skuteczniej trafiał w stójce. Ostatecznie Koziorzębski wygrał większościową decyzją, a taki wynik mówi dużo: walka była twarda, ale to on lepiej wykorzystał swoje momenty.
Dla kibica to ważna wskazówka, że w półśredniej nie wystarczy samo dobre nazwisko. Trzeba mieć jeszcze plan na walkę, który działa przez całe trzy rundy. Koziorzębski pokazał, że potrafi to zrobić, i właśnie dlatego to starcie miało większe znaczenie niż zwykła pozycja w rozpisce.
Nahaye kontra Charzewski
Tu zderzyły się dwa pomysły na wygraną. Alioune Nahaye próbował narzucić twardą stójkę, pracował kopnięciami i szukał agresji od pierwszych minut, ale Łukasz Charzewski z czasem przejął inicjatywę dzięki obalom i kontroli przy siatce. To przykład walki, w której pierwsze rundy nie zawsze mówią całą prawdę.
Charzewski wygrał jednogłośnie, bo po prostu lepiej wytrzymał tempo narzucone przez rywala i z czasem narzucił swój rytm. W takich pojedynkach często decyduje cierpliwość. Gdy jeden zawodnik zaczyna przepychać walkę w swoją stronę, drugi musi znaleźć odpowiedź, a nie tylko liczyć na mocniejszy początek.
Przeczytaj również: Jak podkręcić piłkę nożną? Technika, błędy i ćwiczenia
Skibiński kontra Kuczmarski
To było klasyczne starcie doświadczenia z niepokonanym prospektem. Daniel Skibiński chciał wykorzystać większy bagaż walk i próbował mieszać stójkę z zapaśniczymi wejściami, ale Dawid Kuczmarski nie dał się złamać tempem ani presją. Wygrał jednogłośnie i zrobił to w sposób, który buduje wiarygodność: bez chaosu, bez paniki, za to z konsekwencją.
Właśnie takie pojedynki lubię najbardziej, bo odpowiadają na realne pytanie: czy młody zawodnik umie utrzymać chłodną głowę przeciwko komuś, kto już widział sporo w klatce? Kuczmarski odpowiedział twierdząco, a to w KSW bywa przepustką do dużo poważniejszych zleceń.
W tle tej części karty była jeszcze walka Michała Domina z Josefem Štummerem, która również miała rankingowy ciężar. Dodatkowym detalem był fakt, że Štummer przekroczył limit wagowy, więc w odbiorze całego zestawienia znaczenie przygotowania fizycznego było jeszcze bardziej widoczne. Dla mnie to przypomnienie, że w MMA odważna deklaracja na papierze niewiele znaczy, jeśli zawodnik nie dowozi pracy przed walką.
Prelimsy nie były tylko dodatkiem
Dobre gale często poznaje się po tym, że nawet darmowe walki mają sens sportowy. Tak było i tutaj. Jordan Nandor wszedł do programu po zmianie rywala, a Kacper Sochacki wykorzystał tę okazję bardzo szybko, kończąc walkę przez poddanie w pierwszej rundzie. To dokładnie ten typ starcia, który potrafi wystrzelić mniej oczywiste nazwisko w górę zainteresowania kibiców.
Drugi pojedynek prelimsów, Kacper Fornalski kontra Kristians Boguzs, był z kolei świetnym przypomnieniem, jak wiele w MMA zależy od grapplingu i kontroli pleców. Boguzs wygrał przez poddanie, a sam przebieg walki pokazał, że nawet na niższym etapie karty można dostać bardzo konkretne, techniczne MMA. Tego typu zestawienia nie są ozdobą. One budują napięcie od samego początku gali.
Na tym poziomie ważny jest jeszcze jeden szczegół: kibic nie powinien lekceważyć walk „na rozgrzewkę”. W KSW to właśnie one często pokazują nowe twarze i zawodników, którzy za kilka miesięcy mogą wejść na kartę główną. Jeśli ktoś śledzi organizację na serio, prelimsy trzeba oglądać równie uważnie jak walkę wieczoru.
Co z tej rozpiski warto zapamiętać dziś
Patrząc na XTB KSW 115 z dystansu, widzę galę z bardzo dobrym balansem między nazwiskami a sportem. Najmocniej wybrzmiewał pas koguci, ale nie był to turniej jednego starcia. Środek karty był pełen pojedynków, które miały sens rankingowy, a dół rozpiski dał kilka walk, po których łatwiej ocenić potencjał młodszych zawodników.
- W KSW najwięcej mówi karta główna, ale o jakości gali decyduje też to, co dzieje się niżej.
- Starcia rankingowe mają większą wartość, gdy zestawiają różne style, a nie tylko podobne rekordy.
- Zmiany rywali na ostatniej prostej są normalne, więc warto patrzeć przede wszystkim na finalną wersję rozpiski.
- Jeśli walka o pas jest mocna, a środek karty też się broni, gala zostaje w pamięci na dłużej niż przez sam wynik main eventu.
W przypadku KSW 115 właśnie to zadziałało: mocny finał, solidne starcia rankingowe i kilka pojedynków, które po prostu chciało się oglądać. Taka karta nie potrzebuje wielkich deklaracji, bo sama broni się sportowo.