Siadasz przed telewizorem w zimowy weekend i czekasz, aż lider Pucharu Świata w żółtym plastronie zamknie pierwszą serię? W czterech weekendach sezonu 2026/2027 będzie inaczej. Kolejność ustalą kwalifikacje, więc ostatni skoczy ich zwycięzca, a w niedzielę triumfator sobotniego konkursu.
Jak było do tej pory
Przez lata oglądania skoków przyzwyczaiłem się do jednego schematu. Lista startowa pierwszej serii wynikała z klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Na początek wychodzili zawodnicy bez pucharowych punktów, a ich numery startowe były losowane.
Potem na belkę siadali skoczkowie z punktami, od najsłabszego w klasyfikacji aż do lidera. Ten skakał jako 50. zawodnik serii, w żółtym plastronie. Kto chciał zobaczyć najlepszych, mógł spokojnie włączyć transmisję pod koniec pierwszej serii i wiedział, że lider pojawi się na samym końcu.
Kto skacze kiedy po zmianie?
FIS zaakceptował nową formułę i w wybranych weekendach kolejność pierwszej serii konkursów indywidualnych będzie zależała od wyników kwalifikacji. Zaczyna 50. zawodnik eliminacji, kończy ich zwycięzca. Numery startowe są przypisane dokładnie w tej samej kolejności.
Dla kibica oznacza to jedną praktyczną zmianę. Ostatni skok pierwszej serii nie musi należeć do lidera klasyfikacji generalnej. Jeśli lider słabiej spisze się w kwalifikacjach, wystartuje wcześniej, a na końcu pojawi się ten, kto w eliminacjach był najlepszy. Przed konkursem warto więc zerknąć na wyniki kwalifikacji, bo to one podpowiedzą, kiedy na belce usiądą faworyci.
Te cztery weekendy zimy
Nowa kolejność nie obejmie całego sezonu. Obowiązuje w czterech weekendach Pucharu Świata 2026/2027:
- Titisee-Neustadt,
- Engelberg,
- Willingen,
- Oslo.
Poza tymi weekendami pierwsza seria zostaje przy dotychczasowym porządku, czyli według klasyfikacji generalnej, z liderem w żółtym plastronie na końcu.
Niedziela bez kwalifikacji
Najciekawsza zmiana dotyczy niedziel. W tych czterech weekendach przed niedzielnymi konkursami nie będzie w ogóle kwalifikacji. Listę startową ułoży sobotni konkurs indywidualny.
Schemat jest prosty: niedzielną pierwszą serię otwiera 50. zawodnik sobotnich zawodów, a zamyka ją ich zwycięzca. Kto w sobotę wygrał, w niedzielę skacze jako ostatni, niezależnie od tego, które miejsce zajmuje w klasyfikacji generalnej. Jeśli oglądasz cały weekend, sobotnie wyniki od razu mówią ci, w jakiej kolejności zobaczysz skoczków dzień później.
Druga seria zostaje po staremu
Zmiana dotyczy wyłącznie pierwszej serii. W drugiej, przez cały nowy sezon, startuje 30 skoczków w kolejności od 30. po pierwszej serii do lidera na półmetku zawodów. Końcówka konkursu wygląda więc tak samo jak dotąd: najlepszy po pierwszym skoku skacze na samym końcu.
Pierwszy sprawdzian nowych zasad zaplanowano na finał Letniego Grand Prix w Klingenthal, w sobotę 24 października, z początkiem o 13:35. Tam przewidziano tylko jeden konkurs indywidualny, więc testowany jest wyłącznie wariant z kwalifikacjami. Piątkowe eliminacje wygrał Kacper Tomasiak, który wylądował na 144. metrze, i zgodnie z nową zasadą to on dostał ostatni numer w pierwszej serii.
Gdy zimą w kalendarzu pojawi się jeden z czterech wymienionych weekendów, spodziewaj się tego samego układu. Ostatni numer w pierwszej serii dostanie zwycięzca eliminacji w sobotę albo zwycięzca sobotniego konkursu w niedzielę, a nie automatycznie lider klasyfikacji generalnej.