Zagłębie Lubin - Radomiak Radom. Oficjalne składy i analiza

16 sierpnia 2026

Piłkarze Zagłębia Lubin w pomarańczowych strojach świętują bramkę w meczu przeciwko Radomiakowi Radom.

Spis treści

W meczu Zagłębia Lubin z Radomiakiem Radom najwięcej mówiły nie same nazwiska, lecz sposób, w jaki oba zespoły ustawiły się do walki o środek pola, pressing i szybkie przejścia. Patrzę na takie spotkania przede wszystkim przez plan gry, bo właśnie w składach najłatwiej zobaczyć, kto chciał przejąć kontrolę, a kto czekał na moment do uderzenia.

W tym artykule zbieram oficjalne wyjściowe jedenastki, ławki rezerwowych i najważniejsze wnioski z tego, jak te wybory przełożyły się na wynik. To praktyczny przegląd dla czytelnika, który chce nie tylko znać składy, ale też zrozumieć, dlaczego Zagłębie wygrało 1:0.

Oto najważniejsze fakty o meczu i składach

  • Zagłębie Lubin wygrało 1:0, a do przerwy również prowadziło 1:0.
  • Oficjalne składy poznano tuż przed pierwszym gwizdkiem 28. kolejki Ekstraklasy.
  • Gospodarze postawili na zespół z energią w pressingu i szybkim wyjściem do ataku.
  • Radomiak miał więcej posiadania piłki, ale nie zamienił tego na celny strzał.
  • Ławki obu drużyn dawały trenerom realne opcje korekty środka pola i ofensywy.

Piłkarze Zagłębia Lubin świętują bramkę przeciwko Radomiakowi Radom. Na pierwszym planie Mroż z numerem 7.

Oficjalne jedenastki i co od razu rzuca się w oczy

Najpierw liczby i nazwiska, bo bez nich łatwo zgubić sedno meczu. W tym przypadku zestawienie obu drużyn od początku sugerowało starcie dwóch różnych pomysłów na prowadzenie gry.

Drużyna Wyjściowa jedenastka Ławka rezerwowych
Zagłębie Lubin Jasmin Burić, Damian Michalski, Josip Ćorluka, Levente Szabó, Adam Radwański, Michał Nalepa, Jakub Kolan, Igor Orlikowski, Luka Lucić, Filip Kocaba, Marcel Reguła Rafał Gikiewicz, Aleks Ławniczak, Sebastian Kowalczyk, Damian Dąbrowski, Michalis Kosidis, Arkadiusz Woźniak, Mateusz Grzybek, Jakub Sypek, Mateusz Dziewiatowski, Jakub Ligocki, Cyprian Popielec
Radomiak Radom Filip Majchrowicz, Ibrahima Camara, Jeremy Blasco, Romario Baro, Vasco Lopes, Jan Grzesik, Pedro Reginaldo, Maurides, Adrian Dieguez, Rafał Wolski, Luquinhas Wiktor Koptas, Michał Jerke, Leandro, Steve Kingue, Abdoul Tapsoba, Mateusz Cichocki, Adam Żabicki, Salifou Soumah, Elves Balde, Zie Ouattara, Michał Kaput, Christos Donis

Już sama lista zawodników pokazuje, że nie był to mecz oparty na przypadku. Zagłębie dostało więcej dynamiki z przodu, a Radomiak zbudował skład tak, by mieć piłkę i szukać jakości między liniami. To prowadzi do pytania, gdzie gospodarze znaleźli przewagę.

Na czym Zagłębie zbudowało przewagę

Leszek Ojrzyński postawił na zespół, który potrafił wejść w mecz wysoko, odebrać piłkę i od razu ruszyć do przodu. W takiej konfiguracji ważne są nie tylko nazwiska, ale też ich wzajemne uzupełnianie się. Adam Radwański i Marcel Reguła dali gospodarzom najwięcej w fazie przejściowej, a środek obrony z Nalepą, Michalskim i Ćorluką zapewniał bazę do odważniejszego pressingu.

Właśnie dlatego Zagłębie nie potrzebowało wielkiej przewagi w posiadaniu piłki. Wystarczyło 17 strzałów i 3 celne uderzenia, żeby przy lepszym timingu i szybszym odbiorze kontrolować kluczowe momenty. Po meczu sam trener podkreślał, że zespół zaskoczył rywala wysokim pressingiem i od razu wszedł w mecz po swojemu.

W praktyce to był skład skrojony pod intensywność, a nie pod widowiskowe posiadanie. I właśnie tu zaczyna się ciekawa część, bo Radomiak dobrał zupełnie inną strukturę.

Jak Radomiak próbował odpowiedzieć

W jedenastce Radomiaka widać było chęć oparcia gry na ruchliwych i technicznych zawodnikach. Wolski, Luquinhas, Baro i Camara mieli dać płynność w środku oraz przyspieszenie w ataku, a Majchrowicz z linią obrony miał zabezpieczyć tyły przed bezpośrednim graniem Zagłębia.

To miało sens na papierze, ale mecz szybko pokazał ograniczenia takiego planu. Radomiak miał piłkę częściej, bo zakończył spotkanie z 64 procentami posiadania, tylko że nie przełożył tego na jakość w ostatniej tercji boiska. Najmocniej widać to w jednym szczególe: goście nie oddali ani jednego celnego strzału.

Jeśli mam wskazać najważniejszy problem Radomiaka, to nie był nim brak nazwisk, tylko brak przekładania kontroli na konkrety. I właśnie dlatego tak ważna okazała się ławka, bo ona miała dać trenerowi szansę na zmianę rytmu meczu.

Ławki rezerwowych dawały realne opcje zmian

W meczach tego typu ławka nie jest dodatkiem, tylko narzędziem. Gdy wynik jest krótki, a przewaga na boisku nie daje efektu, wchodzą zawodnicy, którzy mają zmienić rytm, zwiększyć fizyczność albo dołożyć świeżość w ataku.

  • Zagłębie mogło sięgnąć po Gikiewicza, Dąbrowskiego, Kosidisa czy Woźniaka, czyli zawodników, którzy potrafią uporządkować grę i utrzymać wynik.
  • Radomiak miał w odwodzie Kaputa, Leandro, Tapsobę, Donisa i Balde, a więc piłkarzy zdolnych przyspieszyć grę i podnieść intensywność w ofensywie.

To ważne, bo przy jednobramkowym meczu jedna udana zmiana często robi większą różnicę niż cały długi fragment ostrożnej gry. W tym spotkaniu rezerwowi mieli więc zadanie czysto praktyczne: albo utrzymać porządek, albo spróbować odwrócić bieg wydarzeń.

Co mówią liczby z tego spotkania

Statystyki dobrze pokazują, dlaczego sam ogląd meczu mógł być mylący. Na tablicy wyników nie było fajerwerków, ale w danych już wyraźnie widać, kto był bliżej kontroli konkretów, a kto tylko częściej trzymał piłkę.

Statystyka Zagłębie Lubin Radomiak Radom
Posiadanie piłki 36% 64%
Strzały 17 10
Strzały celne 3 0
Rzuty rożne 1 3
Faule 24 14
Żółte kartki 2 4

Zagłębie oddało więcej strzałów, lepiej trafiało w światło bramki i było skuteczniejsze w momentach, które miały znaczenie. Radomiak miał więcej piłki, ale nie zbudował z tego zagrożenia. Dla mnie to klasyczny przykład meczu, w którym posiadanie piłki nie wystarczy, jeśli brakuje jakości w finalizacji i odpowiedniego tempa w ostatnich metrach.

Właśnie dlatego takie zestawienie składów warto czytać razem ze statystykami, a nie osobno. Dopiero wtedy widać pełny obraz spotkania i sens decyzji obu trenerów.

Co ten wynik mówi o obu drużynach przed kolejnymi meczami

  • Zagłębie potwierdziło, że przy dobrej organizacji i agresji bez piłki potrafi wygrać także bez dominacji w posiadaniu.
  • Radomiak pokazał, że potrzebuje większej jakości w ostatniej tercji, jeśli chce zamieniać kontrolę na sytuacje.
  • Przy takich parach składów najważniejsza jest nie tylko pierwsza jedenastka, ale też to, co trener ma na ławce i jak szybko potrafi zareagować.

Jeśli patrzeć na ten mecz szerzej, to właśnie z tego płynie najcenniejsza lekcja: w Ekstraklasie skład ma znaczenie wtedy, gdy wspiera konkretny plan, a nie tylko dobrze wygląda na papierze. W przypadku Zagłębia plan się obronił, u Radomiaka zabrakło natomiast ostatniego kroku, który zamieniłby przewagę w liczbach na realne zagrożenie pod bramką.

FAQ - Najczęstsze pytania

Zagłębie Lubin rozpoczęło z Jasminem Buriciem, Damianem Michalskim, Josipem Ćorluką, Levente Szabó, Adamem Radwańskim i Michałem Nalepą, a na ławce miało m.in. Rafała Gikiewicza, Damiana Dąbrowskiego i Arkadiusza Woźniaka. Radomiak Radom wystawił Filipa Majchrowicza, Ibrahima Camarę, Jeremy'ego Blasco, Romario Baro, Vasco Lopesa, Jana Grzesika, Mauridesa, Rafała Wolskiego i Luquinhasa, a w rezerwie trzymał m.in. Leandro, Tapsobę i Donisa.

Kluczowy był wysoki pressing i szybkie przejścia do ataku. Zagłębie miało tylko 36% posiadania, ale oddało 17 strzałów i 3 celne uderzenia, więc lepiej wykorzystało momenty po odbiorze piłki niż rywal.

Radomiak miał 64% posiadania piłki, ale nie przełożył tego na konkret w ostatniej tercji boiska. Najmocniej widać to w liczbach: goście oddali 10 strzałów, ale żaden nie był celny.

Przy jednobramkowym meczu ławka była narzędziem do utrzymania rytmu albo zmiany przebiegu spotkania. Zagłębie miało opcje porządkujące grę, takie jak Gikiewicz, Dąbrowski czy Woźniak, a Radomiak mógł postawić na zawodników ofensywnych, w tym Kaputa, Leandro, Tapsobę, Donisa i Balde.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi:

jedenastka pressing posiadanie piłki ławka rezerwowych strzały

Udostępnij artykuł

Leon Witkowski

Leon Witkowski

Nazywam się Leon Witkowski i od 12 lat zajmuję się tematyką sportową. Moje zainteresowanie sportem zaczęło się w dzieciństwie, kiedy to sam aktywnie uczestniczyłem w różnych dyscyplinach. Z biegiem lat stałem się nie tylko pasjonatem, ale także analitykiem wydarzeń sportowych, co pozwala mi na głębsze zrozumienie tego, co dzieje się na boisku i poza nim. Piszę o różnych aspektach sportu, od analizy wyników i statystyk, po trendy w treningu i zdrowym stylu życia. Staram się, aby moje teksty były rzetelne, zrozumiałe i aktualne, co osiągam poprzez dokładne sprawdzanie źródeł oraz porównywanie informacji. Lubię upraszczać złożone zagadnienia, aby każdy mógł czerpać wiedzę z moich artykułów. Cieszę się, że mogę dzielić się swoimi spostrzeżeniami i mam nadzieję, że moje pisanie będzie pomocne dla wszystkich, którzy interesują się sportem.

Napisz komentarz