Jeśli od tygodni sprawdzasz wyniki Chicago Fire i za każdym razem widzisz przy Robercie Lewandowskim zero, wreszcie możesz odetchnąć. Polak trafił w meczu z Colorado Rapids, wygranym przez Chicago 4:2, zaledwie 11 minut po wejściu na boisko. Tym golem zamknął serię 672 minut bez bramki w MLS, najdłuższą w jego karierze od 15 lat.
Ile naprawdę trwała posucha Lewandowskiego?
672 minuty to liczba, która przy nazwisku Lewandowski brzmi wręcz nierealnie. Mówimy o napastniku, który przez lata przyzwyczaił kibiców do tego, że gole przychodzą regularnie, a gorszy okres szybko mija. Tym razem licznik bił tak długo, że trzeba cofnąć się o 15 lat, żeby znaleźć w jego karierze podobną suszę.
Warto pamiętać, że chodzi o czas spędzony na boisku w MLS, a nie o dni w kalendarzu. Każde wejście, każdy pełny mecz i każda końcówka dokładały kolejne minuty do serii, która z kolejki na kolejkę robiła się coraz bardziej niewygodna dla zawodnika i dla klubu.
Gol z ławki w meczu z Colorado Rapids
Przełom przyszedł w scenariuszu, którego trudno było się spodziewać. Lewandowski nie wybiegł na murawę od pierwszej minuty. Pojawił się na boisku w trakcie spotkania i potrzebował 11 minut, żeby wpisać się na listę strzelców.
Chicago Fire pokonało Colorado Rapids 4:2, więc bramka Polaka nie była jedynym powodem do radości w szatni. Dla samego Lewandowskiego miała jednak inną wagę niż zwykłe trafienie. Zdejmowała z niego presję, która rosła po każdym kolejnym meczu bez gola.
Wejście z ławki daje napastnikowi mało czasu, żeby się pokazać. Zmiennik musi od razu złapać rytm gry, a Lewandowski wykorzystał swoją szansę bardzo szybko.
Krytyka w USA i decyzje trenera
Seria bez gola nie przeszła w Stanach bez echa. Lewandowski musiał odpowiadać na krytykę, a trener Chicago Fire tłumaczył się z głośnej decyzji dotyczącej Polaka. Szczegóły tych dyskusji to osobny temat, ale tło jest czytelne: od piłkarza z takim nazwiskiem w MLS oczekuje się goli, a nie wyjaśnień.
Dlatego trafienie przeciwko Colorado znaczy więcej niż jedna bramka w statystykach. To najprostsza odpowiedź na pytania, czy Polak odnajdzie się w nowej lidze. Byłem ciekaw, czy przełamanie przyjdzie w pełnym meczu, w którym dostanie wiele okazji. Przyszło w zupełnie innych okolicznościach, po wejściu z ławki, co pokazuje, że wciąż potrafi wykorzystać krótki fragment gry.
Co ten gol zmienia dla Lewandowskiego?
Najważniejsza zmiana zachodzi w głowie. Napastnik, który długo nie trafia, zaczyna kombinować: uderza za wcześnie albo szuka podania zamiast strzału. Jeden gol potrafi to odwrócić, bo zawodnik znów gra na instynkcie, a nie z myślą o liczniku minut.
Zmienia się też rozmowa wokół niego. Zamiast liczyć kolejne minuty bez bramki, kibice Chicago Fire mogą wreszcie mówić o tym, co Polak daje drużynie. Seria 672 minut zostaje w statystykach, ale od meczu z Colorado Rapids przestaje być tematem numer jeden.