Jeśli myślisz, że medalista olimpijski zarabia na każdym dobrym starcie, spójrz na lato Kacpra Tomasiaka. Dwa razy był siódmy w Letnim Grand Prix i nie dostał ani euro, bo FIS płaci tylko pierwszej szóstce. Paweł Wąsek za drugie miejsce zgarnął 3200 euro.
Dlaczego siódme miejsce daje zero euro?
Międzynarodowa Federacja Narciarska i Snowboardowa ustawiła w Letnim Grand Prix prosty próg. Premia trafia do sześciu najlepszych zawodników konkursu. Reszta stawki nie dostaje nic, bez względu na to, jak blisko czołówki skończyła.
Najlepiej widać to na polskim przykładzie. Dawid Kubacki zajął szóste miejsce w drugim konkursie indywidualnym jednego z letnich weekendów i dostał 500 euro, czyli około 2,2 tys. zł. Gdyby wylądował oczko niżej, jego nazwiska w ogóle nie byłoby na liście płac.
FIS aktualizuje tę listę po każdym konkursie, więc łatwo sprawdzić, kto ile zarobił. Przejrzałem letnie zestawienie i polskich nazwisk jest w nim zaskakująco mało.
Trzech Polaków na liście płac
Lato kadry Macieja Maciusiaka wcale nie było złe. Na tle poprzednich sezonów Polacy skakali wyraźnie lepiej, choć podia z polskim udziałem były tylko dwa. Pieniądze z nagród trafiły do trzech zawodników:
- Paweł Wąsek: 3200 euro (około 14 tys. zł) za drugie miejsce w tym samym konkursie, w którym Kubacki był szósty.
- Klemens Joniak: 2200 euro (około 9,7 tys. zł) za trzecie miejsce w konkursie w Niemczech.
- Dawid Kubacki: 500 euro (około 2,2 tys. zł) za szóste miejsce.
W jednym konkursie różnica między drugim a szóstym miejscem wyniosła więc 2700 euro. Między szóstym a siódmym różnica to 500 euro wobec zera, czyli cała premia.
Tomasiak skakał dobrze i został z niczym
Kacper Tomasiak zimą przywiózł medal z XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich, podobnie jak Wąsek. Latem wystartował tylko na dwóch arenach Letniego Grand Prix, w tym w Polsce, i zaliczył trzy konkursy. Zajął w nich siódme, dziesiąte i znowu siódme miejsce.
Dla młodego zawodnika to solidna seria, tylko że regulamin nie nagradza solidności. Dwa razy zabrakło mu jednej pozycji do premii, a w jego rubryce na liście płac FIS nie ma nic. Medalista olimpijski kończy więc lato bez żadnej nagrody pieniężnej, a trzech kolegów z kadry ma na koncie premie.
Dlatego przy letnich konkursach patrzę nie tylko na to, kto wygrał, ale też na to, kto był szósty, a kto siódmy. Ta jedna pozycja rozstrzyga, czy zawodnik w ogóle coś zarobi.
Czy letnie premie mówią coś przed zimą?
Niewiele. Letnia lista płac pokazuje tylko, kto potrafił wskoczyć do szóstki w konkretnym konkursie Letniego Grand Prix, a nie to, jak zawodnik będzie skakał zimą. Tomasiak udowodnił latem, że krąży tuż pod tą granicą.
Polacy mogli jeszcze powalczyć o pieniądze w niedzielnym konkursie mikstów w Niemczech. Z powodu problemów zdrowotnych Natalii Słowik kadra zrezygnowała jednak ze startu w zawodach drużyn mieszanych i na tym zakończyła letnie Grand Prix. Polska część listy płac zamknęła się więc na trzech nazwiskach i łącznie 5900 euro.