Jeśli kibicujesz Bednarkowi i Kiwiorowi, zapisz sobie trzy daty: 8 i 29 listopada oraz 6 grudnia. FC Porto, w którym grają obaj Polacy, wygrało wszystkie 10 meczów ligowych przy bramkach 25:4. Do klubowego rekordu 13 zwycięstw z rzędu z sezonu 1939/40 brakuje mu dokładnie trzech wygranych.
Dziesięć meczów, dziesięć zwycięstw i tylko cztery stracone gole
Po dziesięciu kolejkach portugalskiej ekstraklasy Porto ma komplet: 30 punktów i bramki 25:4. Najwięcej o pracy obrony mówi czwórka po stronie straconych goli. Przed sobotnim meczem z Estorilem bramkarz „Smoków” wyjmował piłkę z siatki cztery razy i po ostatnim gwizdku ta liczba się nie zmieniła.
W tabeli zrobiło się luźno. Druga Benfica traci osiem punktów, choć swój mecz tej kolejki rozegra dopiero w poniedziałek. Trzeci Sporting ma dziewięć punktów straty. Do tego dochodzi zdobyty na otwarcie sezonu Superpuchar po meczu z drugoligowym Torreense oraz 3:1 w ligowym hicie z Benfiką.
To ciąg dalszy poprzedniego sezonu, w którym Porto po czterech latach przerwy sięgnęło po 31. mistrzostwo Portugalii. Bednarek i Kiwior grają w klubie od lata ubiegłego roku i mieli w tym tytule ogromny udział.
Jak Porto rozbiło Estoril?
Estoril przyjechał jako ostatnia drużyna tabeli, pogrążona w głębokim kryzysie. Farioli po raz kolejny postawił w środku obrony na duet Bednarek–Kiwior. Wynik już na początku spotkania otworzył Victor Froholdt, a na kolejne gole trzeba było czekać do upływu godziny gry. Wtedy trafili Borja Sainz, Andre Silva i Gabri Veiga. Skończyło się 4:0.
W kadrze meczowej zabrakło Oskara Pietuszewskiego. 18-latek dołączył do Porto zimą i szybko zdobył zaufanie Portugalczyków, ale wciąż nie uporał się z problemami zdrowotnymi. Bez niego ofensywa i tak wyglądała groźnie, zwłaszcza w drugiej połowie.
Trzy mecze do rekordu z sezonu 1939/40
Portal abola.pt wyliczył, że Porto zostało szóstym klubem w historii ligi portugalskiej z dziesięcioma ligowymi zwycięstwami z rzędu. W historii samych „Smoków” zdarzyło się to dopiero drugi raz, a takiej serii nie było od 86 lat.
Rekord klubu pochodzi z sezonu 1939/40, gdy Porto wygrało 13 pierwszych spotkań ligowych. Żeby go wyrównać, drużyna Farioliego musi wygrać jeszcze trzy mecze:
- 8 listopada z Vitorią Guimaraes,
- 29 listopada ze Sportingiem,
- 6 grudnia z Santa Clarą.
Ja od razu zaznaczyłem sobie 29 listopada. Sporting jest trzeci w tabeli i z tej trójki wygląda na najpoważniejszą przeszkodę w drodze do wyniku sprzed 86 lat. Pozostałe dwa mecze też trzeba wygrać, bo jeden remis zatrzymuje licznik.
Najpierw środa i Napoli
Zanim Porto zagra z Vitorią, czeka je sprawdzian w Lidze Mistrzów. W środę 4 listopada o godz. 21:00 mistrzowie Portugalii zagrają z Napoli. Mecz odbędzie się jeszcze przed listopadową przerwą na mecze reprezentacji.
Ten mecz nie wlicza się do ligowej serii, ale dla obrony Porto będzie poważnym testem. Defensywa, która w dziesięciu kolejkach straciła cztery gole, zmierzy się z rywalem zupełnie innego kalibru niż Estoril. Cztery dni później, 8 listopada, w meczu z Vitorią Guimaraes stawką będzie już jedenaste ligowe zwycięstwo z rzędu.