Zerkasz na ranking WTA i widzisz Igę Świątek dopiero na 9. miejscu? Otwórz ranking UTR, a obraz się odwraca. Polka prowadzi tam z oceną 12,97, tuż przed Coco Gauff (12,95) i Jeleną Rybakiną (12,93). Sekret tkwi w tym, co liczy każdy system. UTR nie daje punktów za turnieje, tylko ocenia wygrane gemy i poziom rywalek.
Dwa rankingi, dwie różne czołówki
Zestawiłem oba zestawienia obok siebie, bo dopiero wtedy widać, jak mocno się rozjeżdżają. W rankingu WTA prowadzi Rybakina, druga jest Aryna Sabalenka, a trzecia Mirra Andriejewa. Świątek mieści się w pierwszej dziesiątce, ale dopiero na 9. pozycji.
W UTR kolejność wygląda zupełnie inaczej.
- 1. Iga Świątek – 12,97
- 2. Coco Gauff – 12,95
- 3. Jelena Rybakina – 12,93
- 7. Aryna Sabalenka – 12,83
- 22. Maja Chwalińska – 12,65
- 67. Magdalena Fręch – 12,25
Najbardziej rzuca się w oczy Sabalenka. W WTA jest wiceliderką, a w UTR ląduje na siódmym miejscu. Na samym szczycie UTR różnice są minimalne, bo liderkę od trzeciej zawodniczki dzielą zaledwie cztery setne punktu.
Czym UTR różni się od rankingu WTA?
Ranking WTA to w praktyce tabela punktów zbieranych w turniejach. Im dalej zawodniczka zajdzie w ważnej imprezie, tym więcej dopisuje do swojego konta. Wynik pojedynczego meczu liczy się tu tylko o tyle, o ile pcha ją do kolejnej rundy.
UTR, czyli Universal Tennis Rating, działa inaczej. Opiera się wyłącznie na wynikach konkretnych meczów, a algorytm bierze pod uwagę trzy rzeczy.
- Stosunek wygranych gemów, czyli ile gemów zawodniczka ugrała w meczu.
- Poziom przeciwniczki, bo gem wygrany z czołową rywalką waży więcej.
- Historię meczów, czyli dotychczasowe wyniki tenisistki.
Skala zaczyna się od 1,00 dla początkujących i sięga 16,50+ dla najlepszych zawodowców. System prowadzi firma UTR Sports, a ocena nie zależy od wieku, płci ani narodowości. Liczy się tylko to, co dzieje się na korcie w bezpośrednim starciu z rywalem.
Dlaczego słabszy sezon nie zepchnął Świątek w UTR?
Sezon Polki nie był udany. Wygrała 42 mecze i przegrała 16, co daje 72,4 proc. zwycięstw. To jej najsłabszy wynik od 2021 roku, kiedy miała 70,6 proc. przy bilansie 36–15. Po raz pierwszy od tamtego roku nie wygrała też żadnego turnieju wielkoszlemowego.
W WTA brak wielkiego triumfu boli najbardziej, bo to właśnie najważniejsze turnieje dają najwięcej punktów. Dlatego Świątek jest dziś dopiero dziewiąta, choć przez ostatnie lata przyzwyczaiła kibiców do miejsc na samej górze.
UTR nie pyta, kto podniósł puchar. Sprawdza, ile gemów zawodniczka ugrała i z kim grała. Porażka w zaciętym meczu z czołową rywalką nie przekreśla oceny, bo gemy wygrane z mocną przeciwniczką wciąż wchodzą do rachunku. Pewne zwycięstwa nad dobrymi tenisistkami podnoszą notę jeszcze wyżej.
Przy 42 wygranych meczach Świątek miała mnóstwo okazji, by zbierać gemy, nawet jeśli w decydujących momentach turniejów czegoś zabrakło. W rankingu opartym na tytułach to za mało, w rankingu opartym na grze wystarczyło na pierwsze miejsce.
Jak czytać oba rankingi obok siebie
Sam traktuję je jak odpowiedzi na dwa różne pytania. WTA mówi, kto zbierał najlepsze wyniki turniejowe i najczęściej dochodził do końcowych faz. UTR pokazuje, kto mecz po meczu gra na najwyższym poziomie przeciwko konkretnym rywalkom.
Dlatego 9. miejsce w WTA i 1. w UTR wcale sobie nie przeczą. Świątek w tym sezonie rzadziej dowoziła tytuły, ale gem po gemie wciąż należała do ścisłej światowej czołówki. Przewaga nad Gauff wynosi jednak tylko dwie setne punktu, więc to prowadzenie łatwo stracić.